pielęgnacja włosów

Skóra głowy
W pielęgnacji włosów nie należy zapominać o dbanie o skórę głowy. Odżywki do włosów są ważne, ale jeśli skóra z której włosy wyrastają nie będzie w dobrej kondycji trudno jej będzie "wyhodować" piękne i lśniące włosy. Należy pamiętać, że zarówno paznokcie jak i włosy to martwy produkt skóry. W kulturach azjatyckich pielęgnacja włosów skupia się głównie na zachowaniu skóry głowy w prawidłowej kondycji, dlatego też z lubością stosują wcierki, a z przerażeniem obserwują pierwsze oznaki łupieżu u nas nieco bagatelizowanego.
Moimi ulubionymi szamponami do włosów są włosomyjki firmy Kosmetyki DLA. Firma ta była jednym z moich odkryć w trakcie kursu zawodowego zielarz-fitoterapeuta. Ubolewam nad tym, że ich produkty można je kupić jedynie na stronie producenta i nie są dostępne w sklepach stacjonarnych. Zestawem z którym się nie rozstaję jest koniczynowa włosomyjka, zapobiegająca wypadaniu włosów oraz koperkowy ziołoocet, który zapobiega nadmiernemu przetłuszczaniu skóry głowy. 
Efekty są naprawdę widoczne. Włosy wypadają znacznie mniej i nie muszę ich myć co 2 dni jak wcześniej ale np. 2 razy w tygodniu. Chcąc wzmocnić efekt braku wypadania włosów lub mniejszego przetłuszczania się ich można zastosować wersję szamponu i ziołooctu na wybraną dolegliwość (szampon koniczynowy + koniczynowy ziołoocet lub szampon koperkowy w zestawie z takim samym ziołooctem). 

Jest też wersja dla mężczyzn borykającymi się z wypadaniem włosów na bazie chmielu w postaci szamponu i ziołooctu.  Do walki z intensywnym wypadaniem włosów jest też chillowa ziołowcierka, która cieszy się bardzo dobrymi opiniami (ma oleistą konsystencję i nakłada się ją 30 minut przed myciem włosów). 
Szampony te są na bazie ziół, zawierają aż 60% ziołowego naparu, a swoje działanie myjące zawdzięczają zawartości mydlicy. Ich zapach i wygląd znacznie różni się od drogeryjnych szamponów. Jak na napar z ziół przystało mają brązowy kolor i herbaciano-ziołowy zapach (nie wzmacniany syntetycznymi dodatkami). Dzięki delikatnym właściwościom myjącym nie podrażniają skóry (im produkt mniej się pieni tym jest bardziej delikatny dla naszej skóry), powoduje to jednak, że przy pierwszym myciu pienią się w znikomym stopniu. Dlatego aby wykorzystać je bardziej efektywnie, do pierwszego mycia włosów zwykle używam innego delikatnie myjącego szamponu (np do wrażliwej skóry głowy bo taką posiadam), a ziołowy szampon nakładam już na wstępnie oczyszczoną skórę głowy do tzw. drugiego mycia. Spieniony szampon przed spłukaniem trzymam na głowie ok. 2 minuty. 
Przed zawinięciem opłukanych już, wilgotnych włosów w ręcznik (zamiast którego osobiście stosuję bambusową pieluchę) aplikuję na skórę głowy ziołoocet. W trakcie aplikacji jest wyczuwalny delikatny zapach octu jabłkowego (na bazie którego jest zrobiony produkt), ale ulatnia się on po zdjęciu ręcznika i jest niewyczuwalny na suchych włosach. Jest natomiast wyczuwalne działanie ziołooctu, jeśli go nie zastosuję, mam wrażenie jakbym nie umyła dokładnie włosów i pozostają wtedy świeże znacznie krócej, czyli u mnie max 2 dni. 

Aby skóra głowy była w dobrej kondycji należy co jakiś czas wykonać peeling głowy. Są do tego przeznaczone specjalne szampony enzymatyczne lub po prostu peelingi do skóry głowy. Moja skóra zarówno na twarzy jak i na głowie preferuje oczyszczanie gruboziarnistym preparatem. Do skóry głowy używam profesjonalnego produktu zakupionego w salonie fryzjerskim (O'right Hinoki Scalp Exfolianting Gel), a że nie używam go często (ok raz na miesiąc) to starcza mi na bardzo długo.

Odżywki

Przechodząc do tematu odżywek należy wspomnieć o porowatości włosów. W skrócie, włosy kręcone i falowane są zwykle wysoko- lub średnioporowate, a włosy proste niskoporowate.  Aby zdiagnozować porowatość swoich włosów można zrobić testy online tu lub tu oraz na wielu innych stronach.
Włosy podobnie jak nasz organizm potrzebują "zbilansowanej diety". Włosomaniaczki zapewne znają pojęcie PEH czyli P jak proteiny (czyli białka), E jak emolienty (substancje oleiste), i H jak humektanty (czyli substancje nawilżające). Jeśli któryś jest zbyt mało lub za dużo w naszych odżywkach nasze włosy się buntują. 
Na temat pielęgnacji PEH są całe strony www i godziny nagrań na youtube. Skracając temat do podstawowego miniumum składniki zaliczane do protein to
Proteiny pochodzenia zwierzęcego: peptydy, aminikwasy (Amino Acids), drożdże, żelatyna, kaszmir, kozie mleko, keratyna (Hydrolized Keratin), jedwab (Hydrolized Silk), proteiny z jajka (Hydrolized Egg Protein), proteiny z mleka (Hydrolized Milk Protein), elastyna (Hydrolized Elastin), kolagen (Hydrolized Collagen), Albumen, Casein.
Proteiny roślinne: z kukurydzy (Hydrolized Corn Protein), z soi (Hydrolized Soy Protein), z pszenicy (Hydrolized Wheat Protein), z owsa (Hydrolized Oat Protein).
Proteiny dostarczane w szamponach i odżywkach wypełniają mikrouszkodzenia, wygładzają włosy na całej długości i nadają im objętości. Przy zbyt małej ilość protein włosy nie mają objętości są szorstkie i matowe. Nadmiar protein we włosach objawia się jako puszenie się i suchość. Stosując szampony i odżywki bogate w proteiny, należy uważać, aby nie przesadzić z ilością białka. Możliwe, że po kilku tygodniach używania produktów bogatych w proteiny, włosy się nimi nasycą i nie będą ich potrzebować w takiej ilości.

Składniki zaliczane do emolientów to: woski, masła i oleje, 
oleje o dużych cząsteczkach, jak np. olej arganowy, olej ze słodkich migdałów, olej wiesiołkowy, olej bawełniany, olej kukurydziany, olej z pestek winogron dobre do włosów wysokoporowatych, 
oleje o średniej wielkości cząsteczek  czyli kwasy jednonienasycone omega –7 lub omega–9 to: olejek migdałowy, makadamia, sezamowy, oliwę z oliwek, olej z awokado, z orzechów laskowych, pestek śliwki, rzepakowy, arachidowy, ryżowy, rokitnikowy, słonecznikowy dobre dla włosów średnioporowatych,
emolienty o niewielkich cząsteczkach jak oleje: palmowy, kokosowy, masło shea, olej babassu, cupuacu, masło kakaowe, masło mango, olej z pestek granatu, olej rycynowy są wskazane dla włosów niskoporowatych.
Do emolientów w składzie produktów do pielęgnacji włosów zaliczamy również: alkohole tłuszczowe (cetearyl alcohol, cetyl alcohol, myristyl alcohol, stearyl alcohol), silikony (amodimethicone, dimethicone, dimeticonol, polyquaternium, quaternim. A także lanolinę, parafinę i olej mineralny.
Należy pamietać, że oleje i substancje oleiste nie mają właściwości nawilżających ani skóry ani przesuszonych włosów. Olej otacza ochronną warstewką skórę lub włos i zatrzymuje wewnątrz wilgoć która już tam jest (to ważny element w trakcie olejowania włosów, najpierw trzeba je nawilżyć). 

Emolienty przydają się jako składnik, który kiedy humektanty i proteiny wbudowują się w strukturę włosów - domykają je pozostawiając warstwę ochronną na zewnątrz i zapobiegając ich odparowywaniu. Emolienty (odżywki czy maski z większą ilością emolientów) są niezbędne, kiedy włosy się elektryzują, rozdwajają lub łamią. Natomiast jeśli stosuje się ich zbyt dużo, włosy wyglądają na przetłuszczone i nadmiernie obciążone.

Składniki zaliczane do humektantów
aloes (aloe vera), gliceryna, pantenol (panthenol), niacynamid, miód, witamina E, kwas mlekowy, kwas hialuronowy, mocznik (urea), allantoina, ekstrakt z alg, betaine, fruktoza, mannitol, dipotassium, lecytyna, niacynamid, sorbitol, sodium hyaluronate, sodium PCA, trehalose. 
Do humektanów domowej roboty możemy zaliczyć: glutek lniany, glutek kozieradkowy, glutek prawoślazowy, cukier.
Przy niedoborze humektantów włosy mogą być matowe, oklapnięte i szorstkie w dotyku, czyli przesuszone. Nadmiar humektantów spowodowany zbyt dużą ilością wody w produktach, może wywołać puszenie się włosów i ich plątanie. Należy wówczas zredukować ilość humektantów a zwiększyć ilość protein w "ich diecie".
 

Można samemu przeglądać składy odżywek i ocenić które składniki w nich przeważają, można też posłużyć się odżywkami już opisanymi przez producenta jak w przypadku firmy Anwen gdzie odżywki zostały juz pogrupowane na: emolientowe, proteinowe i nawilżające (czyli z przewagą humentatów). Jak podkreślają siedzące w temacie pielęgnacji włosów specjalistki, dobranie "cudownej odżywki" jest kwestią bardzo indywidualną i niestety trzeba ją sobie dobrać samemu metodą prób i błędów. Choć doceniam pomysł na systematyzację i pogrupowanie odżywek ze względu na ich skład, niestety odżywki w/w producenta nie okiełznały moich falowanych (z tendencją do puszenia się) włosów i mam innych faworytów. 


Należy mieć na uwadze że porowatość włosów może się zmieniać, może też być różna dla różnych partii włosów. Aspirując do miana świadomego konsumenta nie dajmy sobie wmówić, że uniwersalna odżywka "do suchych włosów" rozwiąże problemy wszystkich suchych włosów. Choćby dlatego że mogą być one u różnych osób suche z zupełnie innych powodów i mogą mieć niedobory różnych substancji (P-protein, E- emolientów lub H- humentantów).






Tea time

Dużymi krokakami zbliża się jesień, jedna z moich ulubionych pór roku. Uwielbiam siedzieć w deszczowe popołudnia w ciepłym domu z kubkiem rozgrzewającej herbaty. Moje ulubione od lat herbaty które gorąco polecam (wpis nie jest sponsorowany:) to: Harney & Sons: Hot Cinnamon Spice to czarna herbata z dodatkiem cynamonu, pomarańczy i goździków, nie tylko pachnie ale i smakuje obłędnie. Jest lekko słodka i jeśli parzy się wystarczająco długo smak cynamonu staje się deliaktnie pikanty. Pierwszy raz piłam ją na randce dawno temu z nażeczonym (obecnie mężem). Uwielbienie zarówno do cynamonu jak i do męża zostało do dziś ;) Zielona herbata Bangkok jest bardzo podobna w smaku do Green tea with coconut, ginger and vanila, (skład również mają tak sam: zielona herbata z kokosem, trawą cytrynową, wanilią oraz imbirem) Obie herabaty są dostępne w pięknych metalowych puszkach (tu seria royal castles po 30 sztuk w opakowaniu). Osobiście preferuję je w trójkątnych, jedwabnych torebkach, ale są też dostępne w torebkach klasycznych papierowych lub w wersji sypanej. Można je kupić je również bez puszek w torebkach zbiorczych (po 50 sztuk), ale cenowo wychodzi to podobnie. Jest to korzystne rozwiązanie jeśli po prostu nie mamy już miejsca na nowe puszki.
Z herbat sypanych Harney & sons uwielbiam Genmaicha. To zielona japońska herbata z ziarenkami prażonego ryżu. Specyficzny, delikatny lekko goryczkowy smak.
Jedyne połączenie zielonej herbaty z bergamotką jakie udało mi się znaleźć (nie licząc herbat na wagę) to Lipton Green Earl Grey (skład: zielona herbata, naturalny aromat, płatki bławatka 0,5%) oraz Twinings Green tea Earl Grey (skład: zielona herbata, aromat pomarańczy bergamoty 4,5%). Niestety dość trudno je dostać w sklepach.
Herabaty te, same są przepyszne, ale w duecie z konfiturą z płatków róż wprost zniewalają. Konfitura dodaje im słodyczy i działa cudownie rozgrzewająco. Tu konfitura firmy Premium Rosa dostępna w wielu marketach (skład: cukier, płatki róży fałdzistolistnej 19%, woda, kwas cytrynowy).
Konfitura z płatków róży wspaniale też smakuje w połączeniu z czarną herbatą i tak po raz pierwszy piłam ją dawno temu w uroczej knajpce Ogień i Woda na Chłonej w Warszawie (mieli tam kiedyś przepyszne kartacze wegetariańskie oraz zupę krem z buraków z dodatkiem mleczka kokosowego, ale widzę że niestety zabrakło ich w nowym menu) Na chłodne popołudnia i wieczory polecam też Inner Harmony Yogi Tea (skład: melisa lekarska, 46%, rooibos 15%, lukrecja, cynamon 6%, łupiny kakao, bazylia, mieta pieprzowa, kwiat ruianku, rozmaryn, pieprz czarny, koper włoski, kwiat lawendy). Skład bardzo bogaty, ale w smaku najbardziej przypadła mi do gustu delikatna i rozgrzewająca nuta cunamonu. Na problemy z gardłem polecam Throat Comfort tego samego producenta (skład: lukrecja 32%, koper włoski 23%, cynamon, skórka pomarańczy 8%, imbir 4%, tymianek 4%,dziewanna, olejek pomarańczowy, olejek cytrynowy, kardamon, pieprz czarny, goździki, korzeń kurkumy)

nawadnianie roślin w trakcie urlopu

W letnim okresie urlopowym nasze rośliny często przechodzą ciężką próbę. Jeśli nie mamy zaprzyjaźnionych sąsiadów, często najbardziej wymagające rośliny skazane są na przesuszenie i odchorowanie naszych wojaży.

Na rynku jest obecnie dostępnych wiele różnorodnych sposobów na radzenie sobie z taką ewentualnością. Metody te sprawdzą się świetnie nie tylko w czasie urlopów, ale i na co dzień, ułatwiając nam dbanie o naszych zielonych przyjaciół.

Rośliny domowe

Zacznę od najprostszych i najtańszych metod, które nie zawsze są najbardziej estetyczne, ponieważ są najbardziej widoczne.

    Kule nawadniające są szklane lub plastikowe, kolorowe i bezbarwne. Dostępne w sklepach internetowych i supermarketach. Do wnętrza kuli nalewamy wodę i wbijamy ją do doniczki, do której stopniowo będzie uwalniała swoją zawartość.


    Inną metodą jest stożek ceramiczny. Osobiście stosuję go na co dzień w roślinach wymagających stale wilgotnej ziemi np. paprociach. Sam stożek jest w doniczce niemal niewidoczny ponieważ jest wbity w ziemię. Stożek zasysa wodę z pojemnika w którym jest zanurzony koniec wężyka. Jeśli sprytnie ukryje się takie naczynie np. butelkę, ten sposób nawadniania jest wówczas mało widoczny.


    Hydrobox pochłania wodę z gleby i magazynuje ją w pobliżu korzeni, umożliwia roślinie pobór wody także między podlewaniami. Likwiduje zarówno niedobór jak i nadmiar wody w glebie. Dostępny w różnych kształtach i rozmiarach.



Aby osiągnąć podobny efekt, można wymieszać ziemię z żelem, który znajduje się w jednorazowych pieluchach dla niemowląt. Po nasączeniu substancja chłonna umieszczona wewnątrz pieluszki, pierwotnie w postaci proszku, zamienia się w przezroczyste drobinki żelu. Ta metoda jest nieco mniej wydajna niż hydrobox, ale jej zaletą jest to że żel zmieniając swą objętość w zależności od uwodnienia, spulchnia ziemię w której się znajduje. Substancja chłonna jest biodegradowalna i nietoksyczna. Podobnie jak hydrobox pochłania nadmiar wilgoci z ziemi, i uzupełnia jej brak w momencie niedoborów. 
Polecam filmik youtubera King of random na ten temat.

    Donice finezja i juka firmy Lamela są dostępne w różnych ogrodniczych sklepach internetowych i stacjonarnych. Są wykonane z wysokiej jakości plastiku, niezwykle estetyczne i w przystępnych cenach. Dostępne w różnych rozmiarach i kolorach, zarówno okrągłe jak i kwadratowe. Ich cechą charakterystyczną jest to że mają wysokie osłonki, w których dołączona do nich w komplecie doniczka zajmuje jedynie ok 1/2-1/3 całości. Dzięki temu nadmiar wody spływa do wnętrza szczelnej osłonki zamiast podstawka.





Można dokupić do nich system nawadniający. Taki zestaw wyniesie nas znacznie taniej niż gotowe donice samo nawadniające. 
Doniczka wewnątrz osłonki nie ma otworów umożliwiających odpływ nadmiaru wody do osłonki dlatego dno doniczki należy wypełnić warstwą drenażu np keramzytem, aby zgromadzona w doniczce woda nie zalegała w systemie korzeniowym rośliny. Informacją o poziomie wody uzyskujemy monitorując kolorowy patyczek wynurzający się z wieżyczki wystającej ponad poziom ziemi w doniczce.

W donicach tych można też zrobić system nawaniający samodzielnie. W tym przypadku wycinamy w doniczce otwory umożliwiające przewleczenie przez nią taśmy lub sznurowadła. Będą one zasysały wodę nagromadzoną na dnie wysokiej osłonki. Ważne aby taśma znajdowała się w doniczce ponad warstwą drenażu. Nadmiar wody będzie spływał z doniczki na dno osłonki, a w przypadku jej niedoboru będzie ona zasysana taśmą spowrotem z dna osłonki do doniczki.


Taka konstrukcja świetnie sprawdza się w przypadku roślin lubiących wilgotne podłoże:
- paproci
- bambusów
- roślin owadożernych (wówczas nie stosujemy nawet warstwy drenażu)
Jest to niezwykle wygodne, ponieważ w ten prosty sposób znacznie zmniejszamy ryzyko przesuszenia rośliny jak i jej przelania. 

   Jeśli nie chcemy przed wyjazdem przesadzać roślin możemy wykorzystać Automatyczną Konewkę do roślin doniczkowych (1265) firmy Gardena. Jest to zautomatyzowany system nawadniania kropelkowego nawet dla 36 roślin. Zestaw znajdujący się w pudełku jest gotowy do użycia. W jego skład wchodzą przewody, kroplowniki i pompa z wyłącznikiem czasowym, która zostaje uruchomiona raz dziennie na 1 minutę. Nawadnia ona rośliny wodą z pojemnika w którym jest umieszczona. Jest w nim możliwość dopasowania intensywności podlewania do wymagań roślin. Jego koszt to ok 300 pln.


Rośliny balkonowe

    Tu podobnie zacznę od najtańszych rozwiązań, które niestety będą wymagały od nas przesadzenia roślin.

    Jako donice balkonowe umożliwiające rzadsze podlewanie roślin, świetnie sprawdzą się kwietniki werbena firmy Lamela


Podobnie jak we wcześniej wspomnianych doniczkach tego producenta, wewnętrzna doniczka sięga jedynie do połowy osłonki. Tu dodatkowo dostarczone są taśmy które pobierają wodę nagromadzoną na dnie osłonki.

    Można również zastosować wspominany wcześniej hydrobox w rozmiarach pasujących do donic ogrodowych i balkonowych, jak i żel z wnętrza pieluszek jednorazowych.
Inteligentny taras Gardena


   Firma kojarzona z produktami do ogrodu wyszła na przeciw oczekiwaniom użytkowników, którzy chcieliby zautomatyzować proces podlewania swoich roślin balkonowych. Ilość możliwości jest niemal niezliczona. Najłatwiej rozpocząć swoją przygodę od startowego, podstawowego zestawu i w miarę możliwości i zapotrzebowania wzbogacać go o nowe elementy. Aby ułatwić sobie zapoznanie się z ogromem możliwości polecam zaopatrzyć się w bezpłatny papierowy katalog Gardeny dostępny np w Castoramie. Mam wrażenie że jest on nieco lepiej usystematyzowany niż oferta internetowa.

Na początek polecam zestaw do nawadniania roślin balkonowych (13001), który sama nabyłam.

Aby móc go zainstalować, należy go uzupełnić zestawem przyłączeniowym (18040) i jeśli nasz kranik ma końcówkę inną niż gwint zewnętrzny 3/4" (26,5mm), przejsciówką do kranika. Jeśli mamy więcej donic lub skrzynek możemy powiększyć nasz zestaw:  
-  zestawem do rozbudowy (13006) przy większej ilości skrzynek, 
-  zestawem do rozbudowy (13005) przy większej ilości donic.
Różnią się one od siebie przede wszystkim tym, że jeden zawiera kroplowniki rzędowe (8343) stosowane w równomiernym nawadnianiu skrzynek, a drugi regulowane kroplowniki końcowe (1391)


   Inteligenty taras nie mógłby powstać bez urządzenia umożliwiającego pełną automatyzację procesu nawadniania roślin. Na stronie producenta jest dostępny szeroki wybór sterowników do nawadniania. Osobiście wybrałam model Select Control (1885(link do filmiku) który jest najniższym i najtańszym modelem umożliwiającym sterowanie nawadnianiem za pomocą czujnika wilgotności.



czujnik wilgotności (1188)
Zarówno czujnik wilgotności jak i sterownik działają na baterie, co uniezależnia nas od źródła zasilania. Wcześniej wspomniany model sterownika można ustawić w tryb, który podlewa rośliny jedynie wtedy gdy czujnik wykrywa niedobór wody w podłożu.


    Jeśli nie mamy dostępu do bieżącej wody w postaci kranika na balkonie, możemy zastosować system nawadniania w postaci automatycznej konewki do skrzynek balkonowych (1407).
Zestaw ten oprócz zawartych w poprzednim zestawie elementów dodatkowo jest wyposażony w pompkę, którą zanurzamy w zbiorniku z wodą. Do niego również można podłączyć czujnik wilgotności.

    Przy takich osiągnięciach techniki nie pozostaje nam nic innego jak delektować się bujnie rosnącą roślinnością w domu i na balkonie, zarówno po powrocie z wakacji jak i na co dzień.


Jak przerobić lampę aby świeciła łagodniejszym światłem

W swoim żyrandolu chciałam zasłonić żarówki, aby ich światło nie raziło w oczy i świeciło bardziej miękkim, mniej bezpośrednim światłem.


Wykorzystałam w tym celu fragmenty lampki, Lysboj, którą kupiłam w szwedzkim sklepie sieciowym, specjalnie w tym celu. Jej koszt to 6 pln. Dzięki obudowie z mlecznego, cienkiego plastiku, delikatnie rozprasza świecące przez nie światło. 


Na fragmentach obudowy odrysowałam odpowiedniej wielkości koła, jako szablonu użyłam kubka.


Koła wycięłam i zrobiłam na nich nacięcie. 


Dzięki nacięciu, mogłam zwinąć je w stożki i łatwo zamontować w kloszach lampy.


Efekt końcowy prezentuje się jak poniżej.



Polecam, koszt kilku złotych, a czas wykonania kilkanaście minut.

Wersja druga, jeśli lampa posiada już szybki, wystarczy okleić je samoprzylepną folią matową. Tu zastosowałam folię dostępną w internetowym sklepie akwarystycznym, ale z pewnością w sklepach plastycznych/papierniczych również będzie dostępna. 


W tym przypadku latarenkę przerobiłam dodatkowo na lampę, stosując dostępny, we wspomnianym wcześniej szwedzkim sklepie sieciowym, zestaw kabli Hemma.






okres połogu


O kresie połogu mówi się niewiele. Nie jest tak spektakularny i wyczekiwany jak sam poród. Organizm wyczerpany ciążą jak i samym porodem potrzebuje czasu na regenerację, a uciskane w ciąży organy wewnętrzne na powrót do swego pierwotnego kształtu i położenia. Macica wraca do swych normalnych rozmiarów. Kurcząc się powoduje bóle i kłucie w podbrzuszu nasilające się w trakcie karmienia piersią, które przyspiesza proces jej obkurczania.

Sam połóg trwa ok 6 tygodni. W krajach europejskich poświęca się temu okresowi zwykle niewiele uwagi. W kulturach bardziej tradycyjnych kobieta w tym okresie jest otoczona przez rodzinę szczególną troską i jest wyręczana z wszelkich obowiązków domowych, jej jedynym zadaniem jest regeneracja sił, odnajdywanie się w nowej roli i karmienie bobasa (regularne karmienie malucha co 3h odbiera możliwość dłuższej drzemki przez kilka najbliższych miesięcy). 
Jeśli mamy taką możliwość, warto poprosić najbliższych o pomoc i wsparcie aby świeżo upieczona mama miała możliwość w tym okresie się oszczędzać. Niedobór snu i przemęczenie znacznie zwiększa prawdopodobieństwo wystąpienia depresji poporodowej.

W okresie połogu warto zaopatrzyć się w pewne produktu nieco ułatwiające ten specyficzny czas. 

Ponieważ przez kilka pierwszych dni krwawienie z dróg rodnych jest dość obfite, już w szpitalnej sali poporodowej przydadzą się podkłady na łóżko i podpaski poporodowe. Niestety zwykle mamy muszą zaopatrzyć się w nie we własnym zakresie. Nie są to drogie rzeczy, a bardzo przydatne. Warto mieć ich pewien zapas gdyż w ciągu  kilku pierwszych dni dość często trzeba je zmieniać. 
Dzięki podkładom, przynajmniej w pewnym zakresie, uchronimy szpitalne prześcieradło, a i nam będzie przyjemniej leżeć w czystym łóżku. 
Przetestowałam kilka różnych typów podpasek poporodowych i najwygodniejsze okazały się dla mnie pokazane poniżej firmy Canpol Babies. Są wyprofilowane i dzięki czemu były komfortowe w użytkowaniu i zapewniały najlepszą ochronę bielizny.


Bardzo praktyczne są również majtki poporodowe, są dużo tańsze niż bawełniana bielizna i bez żalu można je wyrzucić. Warto jednak nabyć kilka różnych modeli i wcześniej je przymierzyć. Te jednorazowe są z nieelastycznych i jeśli źle dopasowanych, niewygodnych materiałów. Polecam te które mają dopisek jako wielorazowe gdyż są z elastycznej, wygodniejszej siateczki, a czy będziemy używały ich kilka razy zależy jedynie od nas.

Po porodzie naturalnym aby przyspieszyć gojenie i zapobiegać infekcjom warto po wizycie w toalecie przemywać miejsca intymnie płukanką tantum rosa. W okresie połogu nie należy wprowadzać niczego do dróg rodnych. Nie należy stosować wtedy tamponów i irygatorów. Położna w szpitalu poleciła mi aby rozpuścić saszetkę w letniej wodzie w 0,5l butelce po wodzie do picia z tzw. dziubkiem. Stosowałam i polecam. Obrażenia, które odniosłam w trakcie porodu były dość znaczne, ale dzięki stosowanym zabiegom goiły się bez większych problemów.

Tu mała uwaga jeśli chodzi o pierwszą wizytę w toalecie. Z pewnością położne Was poinformują, że należy zachować ostrożność, a najlepiej zawołać kogoś do pomocy, gdy będziecie chciały pierwszy raz wstać z łóżka po porodzie. Pozycja pionowa powoduje dość obfite wypływanie krwi i może powodować omdlenia.

Nieocenionym przyjacielem w okresie kilku pierwszych tygodni po moim porodzie naturalnym okazało się kółko do siadania zwane też poduszką poporodową. Zamówiłam je dopiero kilka dni po porodzie i żałowałam, że nie zrobiłam tego wcześniej. Przy moich obrażeniach porodowych bez jego pomocy po prostu nie mogłam siadać. Jest to pewnym dyskomfortem w trakcie jedzenia jak i w trakcie karmienia bobasa, które w moim przypadku musiało odbywać się w pozycji leżącej.


Skoro jesteśmy już przy poduszkach serdecznie polecam poduszkowy kojec dla noworodka polskiej firmy SuperMami. U nas sprawdził się znakomicie. Niemowlaki lubią warunki zbliżone do tych, których doświadczały w brzuszku. Lubią "white noises" czyli szumy, lubią gdy jest ciepło, ciasno i miękko. Nasz bobas uwielbiał spać w kojcu, dodatkowo zabezpieczał go przed sturlaniem się z łóżka gdy nocowaliśmy poza domem będąc w podróży. Świetnie będzie się też sprawdzał gdy maluch nalega by spać z rodzicami w jednym łóżku. Malucha chroni przed rodzicami i rodziców przed maluchem:)
Zarówno przed jak i po porodzie warto ćwiczyć mięsień Kegla. Pomogą nam w tym tzw. kulki gejszy polskiej firmy PlumBum. Nie należą do najtańszych, ale oprócz tego że są pięknie wykonane, dostajemy od razu komplet kulek większych i lżejszych dla początkujących oraz mniejszych i cięższych dla osób już nieco bardziej zaawansowanych ze wzmocnionym mięśniem Kegla.

Warto mieć je w komplecie  z nawilżającym żelem intymnym, takim który nie spowoduje podrażnień lub uczuleń.

W okresie połogu podobnie jak w czasie ciąży nie należy dźwigać (np. wanienki z wodą lub nosidełka z bobasem). Choć nie grozi nam już poronienie nasz układ kostno-stawowy jest jest osłabiony. Pod koniec ciąży organizm zaczyna przygotowywać się do porodu produkując relaksynę. Relaksyna powoduje rozluźnienie więzadeł i dużo łatwiej uszkodzić wówczas stawy, a mięśnie miednicy mniejszej i więzadła macicy mogą nie wrócić do stanu poprzedniej elastyczności i spowodować obniżenie się narządu rodnego i nietrzymanie moczu.
Same kości również mogą być osłabione jeśli nie będziemy uzupełniać wapnia w organizmie. Przez około 3 miesiące po porodzie należy przyjmować suplementy przyjmowane w trakcie ciąży. Suplementy dla mam karmiących są wskazane przez cały okres karmienia piersią.
Niedocenianym, a bardzo ważnym sprzymierzeńcem mam są mięśnie dna miednicy. Są one grupą mięśni w skład których wchodzi sławetny mięsień Kegla (więcej tutaj). O istnieniu MDM- mięśni dna miednicy (pelvic floor) kobiety dowiadują się zwykle dopiero po porodzie, gdy dno miednicy jest obniżone ponieważ mięśnie są nadwyrężone i zwiotczałe po ogromnym wysiłku. Okazuje się, że warto jest je ćwiczyć niezależnie od płci, gdyż nietrenowane wiotczeją już po 25 roku życia. Od sprawności mięśni, nerwów i więzadeł umiejscowionych w kroczu zależy szczelność pęcherza, prawidłowa erekcja u mężczyzn i orgazm u kobiet, kondycja kręgosłupa, a nawet trawienie. Mięśnie dna miednicy powinny być mocne i sprężyste, ponieważ na nich opierają się narządy wewnętrzne. (Podobno ćwiczenie mięśni dna miednicy u mężczyzn przynosi lepsze efekty niż stosowanie Viagry)
Dodatkowo u kobiet gdy są w dobrej kondycji ułatwiają poród i zmniejszają prawdopodobieństwo konieczności nacięcia krocza oraz wystąpienia hemoroidów. 
Ćwiczenie mięśni dna miednicy po porodzie umożliwia podniesienie opuszczonych narządów wewnętrznych. Warto rozpocząć je tak szybko jak tylko pozwala nam na to stan zdrowia (nawet kilka dni po porodzie). Dzięki obecnej w organizmie relaksynie, organizm kobiecy przez kilka pierwszych miesięcy po porodzie, ma ogromne możliwości korekcji wszelkich niepożądanych zmian, które w późniejszym okresie mogą być już nieodwracalne.
Niezwykle ważne jest aby zarówno przed planowaną ciążą, jaki w jej trakcie i w okresie połogu ćwiczyć mięśnie dna miednicy. U niektórych mogą one być zbyt rozluźnione a u innych zbyt napięte.


Załączam kilka przykładów ćwiczeń treningu dna miednicy w formie pdf. Dla zainteresowanych tematem polecam bloga trening dla mam.com. Można na nim znaleźć wiele przykładów ćwiczeń oraz szczegółowo opisane dolegliwości świadczące o zaburzeniach mięśni dna miednicy. Warto też zajrzeć na trening dna miednicy.pl. Przy dokuczliwych problemach zachęcam odłożyć na bok zawstydzenie i udać się na wizytę do fizjoterapeuty ginekologicznego, który doradzi nam odpowiednie ćwiczenia lub nawet zabiegi. Mamy chwalą sobie udział w coraz bardziej popularnych ostatnio, warsztatach mięśni dna miednicy, które pomogą nam prawidłowo wykonywać ćwiczenia.
Poniżej zdjęcia obecnie dostępnych na rynku książek, opisujących ćwiczenia metodą Cantienica i Bebo,



Po porodzie śluzówka narządów rodnych kobiety staje się dużo cieńsza i potrzebuje kilku tygodni lub nawet miesięcy aby wrócić do stanu swojej pierwotnej równowagi. Jest to nierozłącznie związane również z kolejną burzą hormonalną jaka ma miejsce w organizmie nowej mamy. Po wizycie kontrolnej u ginekologa ok 6 tyg po porodzie, kończącej okres połogu, aby uniknąć uczucia dyskomfortu lub nawracających stanów zapalnych można wspomóc się środkami nawilżającymi i przywracającymi równowagę pH i flory bakteryjnej. Im globulki będą miały mniej składników, tym mniejsze prawdopodobieństwo że będą powodowały uczulenia i podrażnienia powodujące świąd.  
Mucovagin (kwas hialuronowy 5mg/globukę), 
Hydrovag (hialuronian sodu 10mg, glikogen, kwas mlekowy) 

Z niektórych badań wynika, że w zależności od strefy klimatycznej, w której mieszkają kobiety, występuje u nich zróżnicowana flora bakteryjna. Szczepy drobnoustrojów występujących naturalnie w danej strefie klimatycznej są w stanie przywrócić i utrzymać równowagę flory bakteryjnej miejsc intymnych. Wg. zaleceń Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego składniki preparatu odpowiadającego naturalnej florze bakteryjnej populacji kobiet mieszkających w Polsce wskazane aby zawierały 3 szczepy pałeczek Lactobacillus:  L.acidophilus – w tym L. gasperi (35%), L. fermentum (30%), Lplantarum (30%). 
Globulki zawierające żywe szczepy bakterii należy przechowywać w lodówce i z tego powodu są trudno dostępne w aptekach online.
Invag (50% Lactobacillus gasseri 57C, 25% Lactobacillus fermentum 57A, 25% Lactobacillus plantarum 57B)
Lactovaginal (Lactobacillus rhamnosus 573)
Provag (Lactobacillus gasseri 57C, Lactobacillus fermentum 57A, Lactobacillus plantarum 57B)
Lacibios femina (Lactobacillus rhamonosus GR-1 50%, Lactobacillus reuteri RC-14 50%)
Po porodzie, oprócz ciała, mama powinna również zadbać o sferę swoich emocji. W dniu narodzin pojawił się bobas, ale tego samego dnia narodziła się również i jego mama! Często zapomina ona o chwili wytchnienia dla siebie, a nawet 2h dziennie dla siebie potrafią czynić cuda. Sama korzystałam w multikinie z ze środowych seansów dla mam z dziećmi mulitibabykino i z zajęć jogi dla mam z dziećmi. (Jeśli chodzi o wizyty w centrach handlowych, należy zachować jednak ostrożność w okresach wzmożonej zachorowalności na grypę, gdyż tak duże skupiska ludzi mogą sprzyjać infekcjom).
Warto odwiedzić stronę mamywyjscie.pl gdzie można znaleźć bazę miejsc, do których mama/tata może wyjść z maluchem.
Spotkania z innymi mamami, rozmowa z koleżankami, które mają dzieci, mamą lub babcią dodają otuchy i wsparcia. Spokojna i zrelaksowana mama to zadowolone dziecko, ponieważ bobas niesamowicie wyczuwa emocje rodzicielki.