nawadnianie roślin w trakcie urlopu

W letnim okresie urlopowym nasze rośliny często przechodzą ciężką próbę. Jeśli nie mamy zaprzyjaźnionych sąsiadów, często najbardziej wymagające rośliny skazane są na przesuszenie i odchorowanie naszych wojaży.

Na rynku jest obecnie dostępnych wiele różnorodnych sposobów na radzenie sobie z taką ewentualnością. Metody te sprawdzą się świetnie nie tylko w czasie urlopów, ale i na co dzień, ułatwiając nam dbanie o naszych zielonych przyjaciół.

Rośliny domowe

Zacznę od najprostszych i najtańszych metod, które nie zawsze są najbardziej estetyczne, ponieważ są najbardziej widoczne.

    Kule nawadniające są szklane lub plastikowe, kolorowe i bezbarwne. Dostępne w sklepach internetowych i supermarketach. Do wnętrza kuli nalewamy wodę i wbijamy ją do doniczki, do której stopniowo będzie uwalniała swoją zawartość.


    Inną metodą jest stożek ceramiczny. Osobiście stosuję go na co dzień w roślinach wymagających stale wilgotnej ziemi np. paprociach. Sam stożek jest w doniczce niemal niewidoczny ponieważ jest wbity w ziemię. Stożek zasysa wodę z pojemnika w którym jest zanurzony koniec wężyka. Jeśli sprytnie ukryje się takie naczynie np. butelkę, ten sposób nawadniania jest wówczas mało widoczny.


    Hydrobox pochłania wodę z gleby i magazynuje ją w pobliżu korzeni, umożliwia roślinie pobór wody także między podlewaniami. Likwiduje zarówno niedobór jak i nadmiar wody w glebie. Dostępny w różnych kształtach i rozmiarach.



Aby osiągnąć podobny efekt, można wymieszać ziemię z żelem, który znajduje się w jednorazowych pieluchach dla niemowląt. Po nasączeniu substancja chłonna umieszczona wewnątrz pieluszki, pierwotnie w postaci proszku, zamienia się w przezroczyste drobinki żelu. Ta metoda jest nieco mniej wydajna niż hydrobox, ale jej zaletą jest to że żel zmieniając swą objętość w zależności od uwodnienia, spulchnia ziemię w której się znajduje. Substancja chłonna jest biodegradowalna i nietoksyczna. Podobnie jak hydrobox pochłania nadmiar wilgoci z ziemi, i uzupełnia jej brak w momencie niedoborów. 
Polecam filmik youtubera King of random na ten temat.

    Donice finezja i juka firmy Lamela są dostępne w różnych ogrodniczych sklepach internetowych i stacjonarnych. Są wykonane z wysokiej jakości plastiku, niezwykle estetyczne i w przystępnych cenach. Dostępne w różnych rozmiarach i kolorach, zarówno okrągłe jak i kwadratowe. Ich cechą charakterystyczną jest to że mają wysokie osłonki, w których dołączona do nich w komplecie doniczka zajmuje jedynie ok 1/2-1/3 całości. Dzięki temu nadmiar wody spływa do wnętrza szczelnej osłonki zamiast podstawka.





Można dokupić do nich system nawadniający. Taki zestaw wyniesie nas znacznie taniej niż gotowe donice samo nawadniające. 
Doniczka wewnątrz osłonki nie ma otworów umożliwiających odpływ nadmiaru wody do osłonki dlatego dno doniczki należy wypełnić warstwą drenażu np keramzytem, aby zgromadzona w doniczce woda nie zalegała w systemie korzeniowym rośliny. Informacją o poziomie wody uzyskujemy monitorując kolorowy patyczek wynurzający się z wieżyczki wystającej ponad poziom ziemi w doniczce.

W donicach tych można też zrobić system nawaniający samodzielnie. W tym przypadku wycinamy w doniczce otwory umożliwiające przewleczenie przez nią taśmy lub sznurowadła. Będą one zasysały wodę nagromadzoną na dnie wysokiej osłonki. Ważne aby taśma znajdowała się w doniczce ponad warstwą drenażu. Nadmiar wody będzie spływał z doniczki na dno osłonki, a w przypadku jej niedoboru będzie ona zasysana taśmą spowrotem z dna osłonki do doniczki.


Taka konstrukcja świetnie sprawdza się w przypadku roślin lubiących wilgotne podłoże:
- paproci
- bambusów
- roślin owadożernych (wówczas nie stosujemy nawet warstwy drenażu)
Jest to niezwykle wygodne, ponieważ w ten prosty sposób znacznie zmniejszamy ryzyko przesuszenia rośliny jak i jej przelania. 

   Jeśli nie chcemy przed wyjazdem przesadzać roślin możemy wykorzystać Automatyczną Konewkę do roślin doniczkowych (1265) firmy Gardena. Jest to zautomatyzowany system nawadniania kropelkowego nawet dla 36 roślin. Zestaw znajdujący się w pudełku jest gotowy do użycia. W jego skład wchodzą przewody, kroplowniki i pompa z wyłącznikiem czasowym, która zostaje uruchomiona raz dziennie na 1 minutę. Nawadnia ona rośliny wodą z pojemnika w którym jest umieszczona. Jest w nim możliwość dopasowania intensywności podlewania do wymagań roślin. Jego koszt to ok 300 pln.


Rośliny balkonowe

    Tu podobnie zacznę od najtańszych rozwiązań, które niestety będą wymagały od nas przesadzenia roślin.

    Jako donice balkonowe umożliwiające rzadsze podlewanie roślin, świetnie sprawdzą się kwietniki werbena firmy Lamela


Podobnie jak we wcześniej wspomnianych doniczkach tego producenta, wewnętrzna doniczka sięga jedynie do połowy osłonki. Tu dodatkowo dostarczone są taśmy które pobierają wodę nagromadzoną na dnie osłonki.

    Można również zastosować wspominany wcześniej hydrobox w rozmiarach pasujących do donic ogrodowych i balkonowych, jak i żel z wnętrza pieluszek jednorazowych.
Inteligentny taras Gardena


   Firma kojarzona z produktami do ogrodu wyszła na przeciw oczekiwaniom użytkowników, którzy chcieliby zautomatyzować proces podlewania swoich roślin balkonowych. Ilość możliwości jest niemal niezliczona. Najłatwiej rozpocząć swoją przygodę od startowego, podstawowego zestawu i w miarę możliwości i zapotrzebowania wzbogacać go o nowe elementy. Aby ułatwić sobie zapoznanie się z ogromem możliwości polecam zaopatrzyć się w bezpłatny papierowy katalog Gardeny dostępny np w Castoramie. Mam wrażenie że jest on nieco lepiej usystematyzowany niż oferta internetowa.

Na początek polecam zestaw do nawadniania roślin balkonowych (13001), który sama nabyłam.

Aby móc go zainstalować, należy go uzupełnić zestawem przyłączeniowym (18040) i jeśli nasz kranik ma końcówkę inną niż gwint zewnętrzny 3/4" (26,5mm), przejsciówką do kranika. Jeśli mamy więcej donic lub skrzynek możemy powiększyć nasz zestaw:  
-  zestawem do rozbudowy (13006) przy większej ilości skrzynek, 
-  zestawem do rozbudowy (13005) przy większej ilości donic.
Różnią się one od siebie przede wszystkim tym, że jeden zawiera kroplowniki rzędowe (8343) stosowane w równomiernym nawadnianiu skrzynek, a drugi regulowane kroplowniki końcowe (1391)


   Inteligenty taras nie mógłby powstać bez urządzenia umożliwiającego pełną automatyzację procesu nawadniania roślin. Na stronie producenta jest dostępny szeroki wybór sterowników do nawadniania. Osobiście wybrałam model Select Control (1885(link do filmiku) który jest najniższym i najtańszym modelem umożliwiającym sterowanie nawadnianiem za pomocą czujnika wilgotności.



czujnik wilgotności (1188)
Zarówno czujnik wilgotności jak i sterownik działają na baterie, co uniezależnia nas od źródła zasilania. Wcześniej wspomniany model sterownika można ustawić w tryb, który podlewa rośliny jedynie wtedy gdy czujnik wykrywa niedobór wody w podłożu.


    Jeśli nie mamy dostępu do bieżącej wody w postaci kranika na balkonie, możemy zastosować system nawadniania w postaci automatycznej konewki do skrzynek balkonowych (1407).
Zestaw ten oprócz zawartych w poprzednim zestawie elementów dodatkowo jest wyposażony w pompkę, którą zanurzamy w zbiorniku z wodą. Do niego również można podłączyć czujnik wilgotności.

    Przy takich osiągnięciach techniki nie pozostaje nam nic innego jak delektować się bujnie rosnącą roślinnością w domu i na balkonie, zarówno po powrocie z wakacji jak i na co dzień.


Jak przerobić lampę aby nie świeciła ostrym, bezpośrednim światłem

W swoim żyrandolu chciałam zasłonić żarówki, aby ich światło nie raziło w oczy i świeciło bardziej miękkim, mniej bezpośrednim światłem.


Wykorzystałam w tym celu fragmenty lampki, Lysboj, którą kupiłam w szwedzkim sklepie sieciowym, specjalnie w tym celu. Jej koszt to 6 pln. Dzięki obudowie z mlecznego, cienkiego plastiku, delikatnie rozprasza świecące przez nie światło. 


Na fragmentach obudowy odrysowałam odpowiedniej wielkości koła, jako szablonu użyłam kubka.


Koła wycięłam i zrobiłam na nich nacięcie. 


Dzięki nacięciu, mogłam zwinąć je w stożki i łatwo zamontować w kloszach lampy.


Efekt końcowy prezentuje się jak poniżej.



Polecam, koszt kilku złotych, a czas wykonania kilkanaście minut.

Wersja druga, jeśli lampa posiada już szybki, wystarczy okleić je samoprzylepną folią matową. Tu zastosowałam folię dostępną w internetowym sklepie akwarystycznym, ale z pewnością w sklepach plastycznych/papierniczych również będzie dostępna. 


W tym przypadku latarenkę przerobiłam dodatkowo na lampę, stosując dostępny, we wspomnianym wcześniej szwedzkim sklepie sieciowym, zestaw kabli Hemma.






okres połogu


O kresie połogu mówi się niewiele. Nie jest tak spektakularny i wyczekiwany jak sam poród. Organizm wyczerpany ciążą jak i samym porodem potrzebuje czasu na regenerację, a uciskane w ciąży organy wewnętrzne na powrót do swego pierwotnego kształtu i położenia. Macica wraca do swych normalnych rozmiarów. Kurcząc się powoduje bóle i kłucie w podbrzuszu nasilające się w trakcie karmienia piersią, które przyspiesza proces jej obkurczania.

Sam połóg trwa ok 6 tygodni. W krajach europejskich poświęca się temu okresowi zwykle niewiele uwagi. W kulturach bardziej tradycyjnych kobieta w tym okresie jest otoczona przez rodzinę szczególną troską i jest wyręczana z wszelkich obowiązków domowych, jej jedynym zadaniem jest regeneracja sił, odnajdywanie się w nowej roli i karmienie bobasa (regularne karmienie malucha co 3h odbiera możliwość dłuższej drzemki przez kilka najbliższych miesięcy). 
Jeśli mamy taką możliwość, warto poprosić najbliższych o pomoc i wsparcie aby świeżo upieczona mama miała możliwość w tym okresie się oszczędzać. Niedobór snu i przemęczenie znacznie zwiększa prawdopodobieństwo wystąpienia depresji poporodowej.

W okresie połogu warto zaopatrzyć się w pewne produktu nieco ułatwiające ten specyficzny czas. 

Ponieważ przez kilka pierwszych dni krwawienie z dróg rodnych jest dość obfite, już w szpitalnej sali poporodowej przydadzą się podkłady na łóżko i podpaski poporodowe. Niestety zwykle mamy muszą zaopatrzyć się w nie we własnym zakresie. Nie są to drogie rzeczy, a bardzo przydatne. Warto mieć ich pewien zapas gdyż w ciągu  kilku pierwszych dni dość często trzeba je zmieniać. 
Dzięki podkładom, przynajmniej w pewnym zakresie, uchronimy szpitalne prześcieradło, a i nam będzie przyjemniej leżeć w czystym łóżku. 
Przetestowałam kilka różnych typów podpasek poporodowych i najwygodniejsze okazały się dla mnie pokazane poniżej firmy Canpol Babies. Są wyprofilowane i dzięki czemu były komfortowe w użytkowaniu i zapewniały najlepszą ochronę bielizny.


Bardzo praktyczne są również majtki poporodowe, są dużo tańsze niż bawełniana bielizna i bez żalu można je wyrzucić. Warto jednak nabyć kilka różnych modeli i wcześniej je przymierzyć. Te jednorazowe są z nieelastycznych i jeśli źle dopasowanych, niewygodnych materiałów. Polecam te które mają dopisek jako wielorazowe gdyż są z elastycznej, wygodniejszej siateczki, a czy będziemy używały ich kilka razy zależy jedynie od nas.

Po porodzie naturalnym aby przyspieszyć gojenie i zapobiegać infekcjom warto po wizycie w toalecie przemywać miejsca intymnie płukanką tantum rosa. W okresie połogu nie należy wprowadzać niczego do dróg rodnych. Nie należy stosować wtedy tamponów i irygatorów. Położna w szpitalu poleciła mi aby rozpuścić saszetkę w letniej wodzie w 0,5l butelce po wodzie do picia z tzw. dziubkiem. Stosowałam i polecam. Obrażenia, które odniosłam w trakcie porodu były dość znaczne, ale dzięki stosowanym zabiegom goiły się bez większych problemów.

Tu mała uwaga jeśli chodzi o pierwszą wizytę w toalecie. Z pewnością położne Was poinformują, że należy zachować ostrożność, a najlepiej zawołać kogoś do pomocy, gdy będziecie chciały pierwszy raz wstać z łóżka po porodzie. Pozycja pionowa powoduje dość obfite wypływanie krwi i może powodować omdlenia.

Nieocenionym przyjacielem w okresie kilku pierwszych tygodni po moim porodzie naturalnym okazało się kółko do siadania zwane też poduszką poporodową. Zamówiłam je dopiero kilka dni po porodzie i żałowałam, że nie zrobiłam tego wcześniej. Przy moich obrażeniach porodowych bez jego pomocy po prostu nie mogłam siadać. Jest to pewnym dyskomfortem w trakcie jedzenia jak i w trakcie karmienia bobasa, które w moim przypadku musiało odbywać się w pozycji leżącej.


Skoro jesteśmy już przy poduszkach serdecznie polecam poduszkowy kojec dla noworodka polskiej firmy SuperMami. U nas sprawdził się znakomicie. Niemowlaki lubią warunki zbliżone do tych, których doświadczały w brzuszku. Lubią "white noises" czyli szumy, lubią gdy jest ciepło, ciasno i miękko. Nasz bobas uwielbiał spać w kojcu, dodatkowo zabezpieczał go przed sturlaniem się z łóżka gdy nocowaliśmy poza domem będąc w podróży. Świetnie będzie się też sprawdzał gdy maluch nalega by spać z rodzicami w jednym łóżku. Malucha chroni przed rodzicami i rodziców przed maluchem:)
Zarówno przed jak i po porodzie warto ćwiczyć mięsień Kegla. Pomogą nam w tym tzw. kulki gejszy polskiej firmy PlumBum. Nie należą do najtańszych, ale oprócz tego że są pięknie wykonane, dostajemy od razu komplet kulek większych i lżejszych dla początkujących oraz mniejszych i cięższych dla osób już nieco bardziej zaawansowanych ze wzmocnionym mięśniem Kegla.

Warto mieć je w komplecie  z nawilżającym żelem intymnym, takim który nie spowoduje podrażnień lub uczuleń.

W okresie połogu podobnie jak w czasie ciąży nie należy dźwigać (np. wanienki z wodą lub nosidełka z bobasem). Choć nie grozi nam już poronienie nasz układ kostno-stawowy jest jest osłabiony. Pod koniec ciąży organizm zaczyna przygotowywać się do porodu produkując relaksynę. Relaksyna powoduje rozluźnienie więzadeł i dużo łatwiej uszkodzić wówczas stawy, a mięśnie miednicy mniejszej i więzadła macicy mogą nie wrócić do stanu poprzedniej elastyczności i spowodować obniżenie się narządu rodnego i nietrzymanie moczu.
Same kości również mogą być osłabione jeśli nie będziemy uzupełniać wapnia w organizmie. Przez około 3 miesiące po porodzie należy przyjmować suplementy przyjmowane w trakcie ciąży. Suplementy dla mam karmiących są wskazane przez cały okres karmienia piersią.
Niedocenianym, a bardzo ważnym sprzymierzeńcem mam są mięśnie dna miednicy. Są one grupą mięśni w skład których wchodzi sławetny mięsień Kegla (więcej tutaj). O istnieniu MDM- mięśni dna miednicy (pelvic floor) kobiety dowiadują się zwykle dopiero po porodzie, gdy dno miednicy jest obniżone ponieważ mięśnie są nadwyrężone i zwiotczałe po ogromnym wysiłku. Okazuje się, że warto jest je ćwiczyć niezależnie od płci, gdyż nietrenowane wiotczeją już po 25 roku życia. Od sprawności mięśni, nerwów i więzadeł umiejscowionych w kroczu zależy szczelność pęcherza, prawidłowa erekcja u mężczyzn i orgazm u kobiet, kondycja kręgosłupa, a nawet trawienie. Mięśnie dna miednicy powinny być mocne i sprężyste, ponieważ na nich opierają się narządy wewnętrzne. (Podobno ćwiczenie mięśni dna miednicy u mężczyzn przynosi lepsze efekty niż stosowanie Viagry)
Dodatkowo u kobiet gdy są w dobrej kondycji ułatwiają poród i zmniejszają prawdopodobieństwo konieczności nacięcia krocza oraz wystąpienia hemoroidów. 
Ćwiczenie mięśni dna miednicy po porodzie umożliwia podniesienie opuszczonych narządów wewnętrznych. Warto rozpocząć je tak szybko jak tylko pozwala nam na to stan zdrowia (nawet kilka dni po porodzie). Dzięki obecnej w organizmie relaksynie, organizm kobiecy przez kilka pierwszych miesięcy po porodzie, ma ogromne możliwości korekcji wszelkich niepożądanych zmian, które w późniejszym okresie mogą być już nieodwracalne.
Niezwykle ważne jest aby zarówno przed planowaną ciążą, jaki w jej trakcie i w okresie połogu ćwiczyć mięśnie dna miednicy. U niektórych mogą one być zbyt rozluźnione a u innych zbyt napięte.


Załączam kilka przykładów ćwiczeń treningu dna miednicy w formie pdf. Dla zainteresowanych tematem polecam bloga trening dla mam.com. Można na nim znaleźć wiele przykładów ćwiczeń oraz szczegółowo opisane dolegliwości świadczące o zaburzeniach mięśni dna miednicy. Warto też zajrzeć na trening dna miednicy.pl. Przy dokuczliwych problemach zachęcam odłożyć na bok zawstydzenie i udać się na wizytę do fizjoterapeuty ginekologicznego, który doradzi nam odpowiednie ćwiczenia lub nawet zabiegi. Mamy chwalą sobie udział w coraz bardziej popularnych ostatnio, warsztatach mięśni dna miednicy, które pomogą nam prawidłowo wykonywać ćwiczenia.
Poniżej zdjęcia obecnie dostępnych na rynku książek, opisujących ćwiczenia metodą Cantienica i Bebo,



Po porodzie śluzówka narządów rodnych kobiety staje się dużo cieńsza i potrzebuje kilku tygodni lub nawet miesięcy aby wrócić do stanu swojej pierwotnej równowagi. Jest to nierozłącznie związane również z kolejną burzą hormonalną jaka ma miejsce w organizmie nowej mamy. Po wizycie kontrolnej u ginekologa ok 6 tyg po porodzie, kończącej okres połogu, aby uniknąć uczucia dyskomfortu lub nawracających stanów zapalnych można wspomóc się środkami nawilżającymi i przywracającymi równowagę pH i flory bakteryjnej. Im globulki będą miały mniej składników, tym mniejsze prawdopodobieństwo że będą powodowały uczulenia i podrażnienia powodujące świąd.  
Mucovagin (kwas hialuronowy 5mg/globukę), 
Hydrovag (hialuronian sodu 10mg, glikogen, kwas mlekowy) 

Z niektórych badań wynika, że w zależności od strefy klimatycznej, w której mieszkają kobiety, występuje u nich zróżnicowana flora bakteryjna. Szczepy drobnoustrojów występujących naturalnie w danej strefie klimatycznej są w stanie przywrócić i utrzymać równowagę flory bakteryjnej miejsc intymnych. Wg. zaleceń Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego składniki preparatu odpowiadającego naturalnej florze bakteryjnej populacji kobiet mieszkających w Polsce wskazane aby zawierały 3 szczepy pałeczek Lactobacillus:  L.acidophilus – w tym L. gasperi (35%), L. fermentum (30%), Lplantarum (30%). 
Globulki zawierające żywe szczepy bakterii należy przechowywać w lodówce i z tego powodu są trudno dostępne w aptekach online.
Invag (50% Lactobacillus gasseri 57C, 25% Lactobacillus fermentum 57A, 25% Lactobacillus plantarum 57B)
Lactovaginal (Lactobacillus rhamnosus 573)
Provag (Lactobacillus gasseri 57C, Lactobacillus fermentum 57A, Lactobacillus plantarum 57B)
Lacibios femina (Lactobacillus rhamonosus GR-1 50%, Lactobacillus reuteri RC-14 50%)
Po porodzie, oprócz ciała, mama powinna również zadbać o sferę swoich emocji. W dniu narodzin pojawił się bobas, ale tego samego dnia narodziła się również i jego mama! Często zapomina ona o chwili wytchnienia dla siebie, a nawet 2h dziennie dla siebie potrafią czynić cuda. Sama korzystałam w multikinie z ze środowych seansów dla mam z dziećmi mulitibabykino i z zajęć jogi dla mam z dziećmi. (Jeśli chodzi o wizyty w centrach handlowych, należy zachować jednak ostrożność w okresach wzmożonej zachorowalności na grypę, gdyż tak duże skupiska ludzi mogą sprzyjać infekcjom).
Warto odwiedzić stronę mamywyjscie.pl gdzie można znaleźć bazę miejsc, do których mama/tata może wyjść z maluchem.
Spotkania z innymi mamami, rozmowa z koleżankami, które mają dzieci, mamą lub babcią dodają otuchy i wsparcia. Spokojna i zrelaksowana mama to zadowolone dziecko, ponieważ bobas niesamowicie wyczuwa emocje rodzicielki. 



o karmieniu piersią z nieco innej strony

O samym karmieniu dosłownie kilka słów, jest to temat niezwykle rozległy i doradca laktacyjny znacznie lepiej wyjaśni jego zawiłości. Ze względu na komplikacje w ciąży nie miałam możliwości uczęszczać do szkoły rodzenia i przez niektóre meandry musiałam przedzierać się samodzielnie (za pomocą literatury, rad położnych w szpitalu i notatek ze szkoły rodzenia koleżanek). Chcąc ułatwić innym tę samą drogę, podzielę się najważniejszymi spostrzeżeniami w tym temacie.

Osobiście karmiłam piersią, ale wiem że nie u wszystkich mam jest to możliwe. Nie należy dać się wpędzić w poczucie winy z tego powodu. Czytałam kiedyś wypowiedź położnej która powiedziała, że "niemowlę potrzebuje do życia mleka i miłości. Nikt nie powiedział że musi to być Twoje mleko."

Trendy bywały różne. Nie tak dawno temu uważano że mleko z proszku jest dużo lepsze niż matczyne mleko. Obecnie uważa się, że wyłączne karmienie piersią przez 6 pierwszych miesięcy życia jest najlepszym sposobem żywienia niemowlęcia. Karmienie piersią ma niezwykle wiele zalet zarówno dla mamy jak i dla bobasa:
- Matczyne mleko jest pokarmem stale zmieniającym skład, optymalnym dla małego człowieka, nieustannie dopasowującym się do jego wieku i stanu zdrowia, pory dnia i długości ssania. Jest lekkostrawne, posiada niepowtarzalny skład, zawiera przeciwciała i składniki odpornościowe, które chronią dziecko przed wirusami i bakteriami. 
- Skraca okres połogu. Przyspiesza prawidłowe obkurczanie się macicy po porodzie (przez pierwsze kilka tygodni podczas karmienia czuć charakterystyczne kłucie kurczącej się macicy) oraz zmniejsza ryzyko wystąpienia depresji poporodowej
- Pozwala odzyskać figurę sprzed ciąży. Podczas doby karmienia organizm mamy spala dodatkowo ok 700 kcal. W moim przypadku zadziałało to jak dieta cud, uzyskałam figurę o której przed ciążą mogłam tylko pomarzyć.
- Ostatnia, choć nie najmniej ważna kwestia. Buduje bliską więź z dzieckiem, daje poczucie bliskości i bezpieczeństwa.


Kilka zasad karmienia piersią w pigułce:
- brzuszek do brzuszka (bobas leży na boku i swoim brzuszkiem styka się z naszym brzuchem)
- pierś należy przytrzymywać tworząc palcem wskazującym i kciukiem literę C, piersi nie powinno się ściskać ani mocno wtedy ugniatać aby nie blokować ręką przewodów mlecznych
- Cała otoczka brodawki powinna znaleźć się w buzi niemowlaka, noskiem i bródką powinien dotykać naszej piersi.
- Dziecko powinno ssać aktywnie (bobas połyka mleko jeśli słyszymy wydawany przez niego odgłos zbliżony do litery "k") jedną pierś ok 15 min (jest to wartość uśredniona, warto zweryfikować za pomocą laktatora w jakim czasie produkujemy żądaną ilość pokarmu)
- należy najpierw opróżnić jedną pierś, aby bobo zassało mleko 1 i 2 fazy (pierwsza, lżejsza faza to tzw. "kompocik", a druga faza jest bardziej pożywna jak przysłowiowy "schabowy") Zbyt szybka zmiana piersi może być przyczyną wzdęć i bólów brzucha.
- Generalnie zalecane jest tzw. karmienie na żądanie, czyli tak często jak domaga się tego bobas. Karmienia powinny odbywać się 8-12 razy na dobę, Przerwy między karmieniami nie powinny przekraczać 4h, także w nocy (czasem może się to wiązać z koniecznością wybudzania malucha). Mnie uczono by karmić nie rzadziej niż 3h od momentu rozpoczęcia poprzedniego, ale początku samo karmienie trwało ponad 2h, więc przyjęłam zasadę przerwy ok 2h od momentu zakończenia poprzedniego karmienia).
- Po kilku pierwszych dniach karmienie może stać się bolesne, dlatego warto być zaopatrzonym w krem i nakładki na piersi (niektórzy zalecają drażnienie/pocieranie brodawek już w trakcie ciąży aby wcześniej je przyzwyczaić do tego rodzaju stymulacji)

Obszernych porad na temat samego karmienia jest wszędzie przytłaczająca ilość. Chciałam opowiedzieć o kilku przedmiotach, które mogą młodym mamom, przygodę z karmieniem nieco ułatwić oraz aby uniknąć niepotrzebnych wydatków i rozczarowań. 

Dyskretnik. Temat karmienia piersią w miejscach publicznych jest dość kontrowersyjny. Niby jest to coś zupełnie naturalnego, ale jednak wszystkich dookoła jak i często samą karmiącą krępuje. Chcąc zapewnić sobie minimum prywatności podczas karmienia piersią warto skorzystać z dyskretnika. Bawełniany, pomysłowy produkt polskiej marki kropka w kropke. Po założeniu nie ma ryzyka, że spadnie lub się osunie i odsłoni to co chciałybyśmy zakryć, a po złożeniu zajmuje mniej miejsca niż pieluszka tetrowa.

Silikonowe osłonki na piersi sprawdzą się zarówno przy wklęsłych brodawkach jak i tych podrażnionych i poranionych przez karmienie. Są dostępne w różnych rozmiarach i kształtach. Warto nabyć kilka wersji (na szczęście nie są drogi i zajmują mało miejsca) i przymierzyć które sprawdzają się u nas najlepiej. Wygodnie jest nabyć takie które mają pojemniczek w którym można je przechowywać, ponieważ łatwo się brudzą i wtedy dużo gorzej przylegają.

Krem na brodawki. W moim przypadku najskuteczniejsze okazały się kremy z lanoliny HPA Lanolin firmy Lansinoh oraz Purelan firmy Medela. Są bardzo odżywcze, a nadmiar pozostały na palcu można wsmarować np. w spierzchnięte usta. Niezwykle wygodne przy ich stosowaniu jest to, że nie trzeba ich zmywać przed karmieniem. Przy karmieniu co 3h naprawdę jest to ostatnia czynność jaką chciałam sobie dodawać.

Wkładki laktacyjne przez kilka pierwszych miesięcy karmienia są nieodzownym towarzyszem. Warto wybrać takie które nie będą uwierały, przemieszczały się i wypadały. Powinny mieć dużą powierzchnię klejącą i będą profilowane. Choć na początku zmienia się je dość często i kuszą te najtańsze, komfort noszenia tych ulubionych bierze jednak górę nad okazyjną ceną. Mi najbardziej odpowiadały te firmy J&J i Lansinoh. (Te drugie są indywidualnie pakowane i sprawdzają się w podróży). Odsyłam do recenzji kilku marek wkładek jednorazowych na blogu Lisia mama. Na rynku sa również dostępne wkładki wielorazowe, nie miałam jednak okazji z nich korzystać.
Herbatki laktacyjne, jest ich duży wybór. Ja stosowałam herbatkę bocianek i herbatkę Herbapolu. Oprócz stymulacji produkcji mleka, ułatwiają też trawienie co pomaga zapobiegać powstawaniu kolek u malucha. Jeśli chodzi o herbatki ziołowe dla malucha, wg. doradcy laktacyjnego z którym rozmawiałam, uważa on że tzw "przepajanie" np. koperkiem powinno się stosować jedynie u dzieci karmionych mlekiem modyfikowanym, gdyż pomaga to w przepłukiwaniu ich nerek. U dzieci karmionych piersią koperek można podać za pośrednictwem mamy, która dostarczy go maluchowi w mleku.

Dieta laktacyjna. W naszym kraju panują rygorystyczne zasady dotyczące diety dla mam karmiących. Niektóre szpitale wydają nawet listę zakazanych produktów spożywczych. Jeśli nabiał to tylko jogurt naturalny (za radą pediatry polecam Zott), cytrusów nie, serów z niepasteryzowanego mleka nie, pasztetu nie, smażonych potraw i nic co może wzdymać (np. kalafior) również nie. Mama je tylko gotowanego indyka, a bobo i tak ma kolki. Choć stosowanie podobnej diety nieco przynosiło ulgę memu pierworodnemu, to niestety nie rozwiązywało problemu i wpędzało mnie w okropne poczucie winy (zapraszam do wpisu sposób na kolkę u bobasa).
Niektórzy zalecają dietę eliminacyjną jedynie w przypadku gdy obserwujemy jakieś dolegliwości u malucha. Twierdzą, że nie należy z góry eliminować wszystkich podejrzanych produktów. Jeszcze inni idą o krok dalej i twierdzą że dieta matki nie wpływa bezpośrednio na dolegliwości gastryczne bobasa. Tak jest np. na wyspach brytyjskich i w Irlandii. Koleżanka na sali poporodowej dostała sok pomarańczowy i fasolkę po bretońsku! Załączam wpis na ten temat z bloga opierającego się na informacjach naukowych mataja.pl dieta laktacyjna

Laktator polecam dwufazowy (czyli taki który naśladuje naturalny sposób ssania niemowlaka, najpierw faza stymulacji czyli płytkiego ssania, a następnie faza ssania głębokiego). Taki miałam i byłam zadowolona, choć ręczny z pewnością też spełni swoje zadanie. Urządzenie przyda się przy wspomaganiu stymulacji laktacji, jeśli jest zbyt mała produkcja mleka, jak i przy odciąganiu nawału pokarmu czy udrażnianiu zablokowanych przewodów mlecznych. (Jeśli dojdzie do bolesnego zastoju pokarmu w pęcherzyku mlecznym, można zastosować ciepły okład i delikatny masaż bolącego miejsca przed karmieniem. Jeśli po karmieniu nadal nie odczujemy ulgi należy skorzystać z pomocy laktatora.)
Przy nawale mlecznym i bolesnym nabrzmieniu biustu zaleca się stosowanie okładów z tłuczonych, schłodzonych liści białej kapusty i częstsze przystawianie malucha do piersi. Czasem piersi są zbyt nabrzmiałe i usztywnione namiarem mleka co utrudnia maluchowi zassanie piersi lub gdy maluch jest już po prostu najedzony, zaleca się odessanie bolesnego nadmiaru mleka laktatorem. Należy jednak pamiętać aby odessać jedynie bolący nadmiar, a nie opróżniać całą pierś, ponieważ spowodowałoby to dalszą stymulację nadmiernej produkcji mleka.
Laktator umożliwia przede wszystkim odessanie pokarmu na zapas, aby nakarmić bobasa butelką. U mnie niestety bobas nie chciał jeść z butelki. Choć odsysanie pokarmu na później się u mnie nie sprawdziło, laktator był moim wiernym przyjacielem przez kilka miesięcy (koniecznie w komplecie ze sterylizatorem lub garnkiem z wrzącą wodą). Przede wszystkim uspokoił mnie, gdy okazało się, że odpowiednią ilość pokarmu produkuję w czasie o połowę krótszym niż przewidzianym w podręcznikach (ok 7 zamiast 15min).


Torebki lub pojemniki na pokarm są potrzebne jeśli bobo chce ssać butelkę. Jeśli tak, to schłodzony lub zamrożony pokarm możemy przechowywać naprawdę długo (szczegóły w kolejnym poście). Osobiście jednorazowe torebki wydaja mi się nieco bardziej higieniczną opcją.

Butelki. Próbowałam naprawdę wielu modeli. Wiele zależy od indywidualnych upodobań malucha. Mojemu niestety żadna się nie spodobała. Warto zwrócić uwagę aby była to tzw. butelka antykolkowa czyli uniemożliwiała maluchowi zassanie z mlekiem powietrza mogącego powodować kolki. Dobrymi opiniami cieszą się: Medela Calma, Avent Natural, Dr Browns, i Tommee Tippee. Doradcy laktacyjni polecają takie, które nie rozleniwiają bobasa i zmuszają go do aktywnego ssania, aby nie zaburzać naturalnego odruchu ssania i by można było stosować butelkę zamiennie z piersią.
Poduszka do karmienia, standardowa w kształcie litery C lub U, im wyższa tym lepsza. Dziecko będzie bliżej piersi i nie trzeba będzie się garbić w trakcie karmienia (nie powinno się tego robić gdyż proces karmienia jest długotrwały i powinien być wygodny dla obojga. Moja była grubości zwykłego jaśka i używając jej musiałam się nieco garbić co skutkowało dolegliwymi bólami pleców)

Bielizna dla ciężarnych i karmiących
Przez kilka pierwszych miesięcy karmienia, kiedy produkcja mleka jest naprawdę intensywna wkładki laktacyjne trzeba nosić również w nocy. Męczące jest noszenie stanika przez 24h, dlatego stanik w tym okresie, im mniej usztywniony tym lepszy. Do tej pory byłam zwolenniczką staników z fiszbinami i usztywnionymi miseczkami, ale w okresie karmienia doceniłam miękkie staniki. Do spania najwygodniejsze są topy do karmienia na ramiączkach (np topy z H&M), nie uciskają, dobrze przylegają i dzięki temu można przykleić do nich wkładki, które nie będą się przemieszczać i wypadać, jak w luźniejszych koszulach do karmienia z rozchylanym dekoltem.
Moim faworytem okazały się również bawełniane majty z H&M dla ciężarnych. Są super wygodne, dostępne w 3paku. Warto zacząć nosić je zanim nasza standardowa bielizna zacznie uciskać brzuch.


Suplementy. Owoc naszego żywota, karmiony piersią wysysa z mamy wszystko co najlepsze, dlatego warto uzupełniać wszelkie możliwe niedobory suplementami dla mam karmiących. Nie dość że ich zażywanie zadba o organizm mamy i tak już po przejściach, to umożliwi zapewnienie właściwych wartości odżywczych mleka.

Syrop Prenalen Mój hit. Niezawodny w stanach przeziębienia. W trakcie karmienia piersią możliwość zażywania leków jest znacznie ograniczona. Nie można np. stosować aspiryny! Syrop ten ma naturalny skład (czarna porzeczka, malina i czosnek), jest przeznaczony dla kobiet karmiących i w ciąży, i zawsze, niezawodnie zawsze stawiał mnie na nogi. Po otwarciu należy zużyć go w ciągu tygodnia. Jego jedyną wadą jest niemiłosiernie słodki smak, co niestety przy drugiej ciąży okazało się dla mnie przeszkodą nie do pokonania. Niestety Wersja produktu w saszetkach jest równie słodka.
Przy bolącym gardle można pokusić się o płukanie gardła naparem z szałwii. Nie należy go jednak połykać gdyż taki wywar powoduje zatrzymanie laktacji.